Wstęp
To już mój drugi akumulator – wymieniony w sierpniu w serwisie. Doszedłem wcześniej do etapu, w którym woziłem booster w schowku i raz w tygodniu musiałem z niego korzystać, żeby w ogóle odpalić auto.
Początkowo serwis twierdził, że z ich pomiarów wynika pełna sprawność i nie ma podstaw do wymiany. Ostatecznie jednak, przy odbiorze, okazało się, że akumulator został wymieniony na nowy.
Możliwe, że serwisant zlitował się nade mną, gdy faktycznie zobaczył w schowku wożonego na stałe boostera
Dodam, że mam aktywny Vodafone.
Obserwacje
- Mimo pełnego naładowania, w pierwszych dniach postoju akumulator rozładowuje się bardzo szybko. Po 3 dniach napięcie spada do okolic 12.2–12.3 V.
- Podczas jazdy samochód ładuje akumulator zupełnie nieregularnie. Zdarza się, że po przejechaniu 300 km mam bardziej rozładowany akumulator niż przed wyjazdem, bo system potrafi przez długi czas utrzymywać napięcie „ładowania” na poziomie ~12.5 V.

- Widać wyraźnie, że w pierwszych dniach postoju akumulator traci znaczną część swojej pojemności.
- Raz na dobę się budzi i pewnie wysyła telemetrię.
- Dodatkowo dokładnie po 5 dniach samochód przechodzi w tryb pełnego uśpienia i dopiero wtedy spadek napięcia jest taki, jak powinien – około 0.01–0.02 V na dobę.
Nie mam dostępu do gniazdka w garażu (wielostanowiskowym), a nie uśmiecha mi się regularne wykręcanie akumulatora do ładowania. Dlatego raz na jakiś czas zabieram do auta przenośną baterię EcoFlow (River 3), którą posiadam, podłączam ładowarkę i doładowuję akumulator na miejscu.
Co dalej
Jeśli kolejne odświeżenie Lexusa nie przyniesie poprawy w tej kwestii, poważnie rozważę zmianę marki. Mam już dość ciągłej zabawy z tym problemem.

