Co do tarcz i klocków pełna zgoda. W moim wypadku bylem w serwisie 5 razy na poprawę spasowania drzwi przednich kierowcy i pasażera, 6 razy z awaria automatycznych wycieraczek. Dopiero za 6 razem serwis to ogarnął. Potem przy 30 kkm zaczęło stukać zawieszenie z przodu. Ogarnęli twierdząc, że miałem kamień między tuleją a wahaczem. Ok. Potem 5 razy miałem aktualizowany soft i dalej rozłącza się carplay, wylogowuje mnie z systemu, co chwila wyskakują komunikaty o nietrzymaniu kierownicy, braku radaru, usterce tempomatu czy kamery znaków. Auto trzeszczy na dziurach. Czasami skrzypi zawieszenie przy zatrzymaniu. Wymieniane były klamki na akcji serwisowej. Teraz zaczęło mi cos chrobotać przy kręceniu kierownicą. Byłem też w serwisie, bo przy stałej prędkości auto poszarpywało. To minęło samo, bo serwis nie wiedział o co chodzi. Parę dni temu przy 150 km/h na autostradzie, gdzie nikogo przede mną nie było auto zaczęło nagle awaryjnie hamować i piszczeć. Dobrze, że nikogo nie było za mną. To już jest przegięcie. Sporo tego. To chyba jie jest ta legendarna bezawaryjność Lexusa, chyba, że tak ją się pojmuje, a ja po prostu się czepiam.Tomasz76 wrote: ↑31 Aug 2025, o 08:57 Nie zgodzę się z Tobą. Uważam, że nowy ES będzie lepiej wykonany od obecnego modelu. Tym bardziej, że ma on zastąpić też LS. Jeśli tak nie będzie, to nie zamówię tego auta. Dla mnie cena zakupu musi być adekwatna do jakości wykonania. Odnośnie bezawaryjności, też się nie zgodzę. Dla mnie Lexusy są najmniej awaryjnymi samochodami z jakimi miałem do czynienia w firmie. Tak samo Corolla, którą floty kupują na potęgę ze względu właśnie na bezawaryjność. Też posiadam nową Corollę i potwierdzam, że jest to auto kompletnie bezobsługowe, tak jak Lexusy. Lejesz paliwo i nic więcej cię nie interesuje. Nawet klocki hamulcowe i tarcze nie chcą się zużywać w tych samochodach.
Gdyby to byla inna marka, to wszyscy wieszaliby psy jakie to teraz gówna robią i gadali, że trzeba było wziąć Lexusa i miałbym spokój
Idę o zakład, że nowy ES będzie miał dziwne akcje z dupy. Głównie z elektroniką.
Umówmy się, te auta kupuję się głównie dla legendarnej bezawaryjności. Po nic więcej. Nie ma tam emocji, osiągów, bajerów itd. I ok, tyle, że jak pozbawią się się głównego argumentu do zakupu, to raczej nic więcej nie będą mili do zaoferowania.
Niemiecka konkurencja może i jest odpustowa dzisiaj, ale wciąż znajdzie się tam duże silniki, komfort, osiągi itd. Chcesz osiągi bierzesz chociażby coś z serii M w BMW czy S w Audi. Chcesz komfort, masz do wyboru kupę suvów i limuzyn czy kombi z różnym rodzajem zawieszeń oraz wyciszeniem. Dla każdego coś się znajdzie. To właśnie to szerokie spektrum modeli, możliwości konfiguracji, personalizacji nakręca sprzedaż. I może nie są bezawaryjne ale bronią się czym innym. Dają wybór szeregu opcji i emocje dla ludzi, którzy tego szukają.
Lexus zaczyna powoli sam się kastrować.