http://otomoto.pl/bmw-316-rzeznia-na-4- ... 91957.html - szczegółowy opis

- koleś mnie grubo rozbawił
A tu opis ogłoszenia jak by wygasło:
Sprzedaję BMW E36 316 z roku 1991, silnik 1.6 benzyna 105KM.
Wóz przyjechał w 2008 roku z Austrii w stanie dobrym. Jednakże trzy lata i dwaj poprzedni właściciele sprawili, że sam szatan czuje przed wozem respekt i marzy, aby mieć go w swoim garażu.
W przeciwieństwie do nadwozia, silnik jest w zaskakująco dobrej kondycji, podobnie jak skrzynia biegów, sprzęgło, hamulce. Stan tylnego zawieszenia pozostawia wiele do życzenia. Sam Mikołaj w okresie świąt nie odbiera tyle życzeń od dzieci. Przy silniku stożkowy filtr powietrza. Możliwe, że właściciel chciał wyciągnąć więcej mocy z silnika 1.6 i odbyć samochodem podróż w kosmos.
Wizualnie, jak widać na zdjęciach - tu i tam rdza, kupa brudzu, zganiecenia i inne drobnostki. Części lewego progu nie stwierdzono. Klapkę wlewu paliwa zahahmęcił jakiś hahmęt. Jednakże absolutnym majstersztykiem jest maska- zagięta na lewym górnym rogu, porysowana, z toną szpachli i pomalowana w trzech miejscach sprayem. Widząc to dzieło, Pisacco byłby zawstydzony. Na klapie bagażnika widoczne ślady po profesjonalnie zamontowanym spojlerze - klej i wkręty.
Wnętrze samochodu takie jak cała reszta - strach się bać. W samochodzie nie było palone, tylko jarane jak cholera, czego dowodzi zawartość popielniczki. Tapicerka w nie najgorszym stanie, plastiki całe, zegary sprawne. Szyba kierowcy otwiera się pięknie, ale do jej zamknięcia musi Ci wyrosnąć trzecia ręka.
Wóz stoi na oponach zimowych. Część wydechu gdzieś sobie poszła dzięki czemu sąsiedzi słyszą Cię, jak jedziesz dwie dzielnice dalej.
Ubezpieczenie ważne do początku marca. Przeglądu nie ma z wiadomych względów. Jakby ktoś podbił badania techniczne w tym samochodzie, to tak jakby przywalił sobie w łeb dużym gumowym młotkiem, który znalazłem w bagażniku.
Samochód posiada na wyposażeniu wspomaganie kierownicy, centralny zamek, ohydną kierownicę, cudowne czerwone pokrowce na fotele, elektryczne lusterka, ABS i tunel na narty, który ktoś sobie sam wyciął (należy się order z ziemniaka za obróbkę metalu). A teraz czas na gwóźdź programu w kwestii wyposażenia. Tego nie ma nawet na specjalne życzenie w nowych samochodach z salonu: jeansy z marketu, podarta kurtka, okulary ochronne, zestaw grillowy (plecak, a w nim węgiel drzewny i ketchup) i wiele innych bezużytecznych pierdół, którymi nie chcę zaśmiecać śmietnika.
Krótko mówiąc samochód pali, jeździ, świeci, trąbi, skręca i hamuje, ale jego kierowca musi być kaskaderem. Cena oraz zdjęcia mówią same za siebie więc proszę się nie spodziewać miodu. Wóz albo na części, albo dla kogoś kto ma za dużo czasu i chce go poświęcić na remont auta.
Zapraszam na oględziny w Katowicach.
